SKLEP
Trzy sposoby, w jakie materiał wychodzi ze sklepu. Reszta zostaje u nas.
TKANINA
Rozwijamy kawałek, żeby było widać, czy len się układa, czy bawełna jest gęsta. Kolor przy ladzie bywa inny niż przy oknie. Dlatego próbka ma sens.
Na karteczce przy beli jest szerokość. Tej liczby nie zmieniamy nożyczkami.
Pół metra na próbę. Dwa metry na obrus albo poszewki. Sześć, gdy zasłona idzie na szersze okno i bela ma odpowiednią szerokość. Inny wymiar też odetniemy, byle dało się go zmierzyć.
Bela ma swoją szerokość. Nie rozciągamy jej na życzenie.
Zwykle około 140 albo 150 cm. Liczba stoi na karteczce, nie w głowie.
Pół metra wystarczy, żeby zobaczyć kolor w domu.
Dłuższy odcinek składamy tak, żeby zmieścił się do torby.
Ręcznik i gotowa poszewka schodzą z półki bez metra.
Szerokość. Mierzysz okno, nie ścianę obok. Dopisek na marszczenie mówisz osobno.
Wysokość. Od karnisza do miejsca, gdzie ma kończyć się zasłona.
Zapas. Na podwinięcie zostawiamy kilka centymetrów, jeśli o to poprosisz przed cięciem.
Mokry dzień nic nie zmienia w metrażu. Zmienia tylko to, czy zdążysz przyjechać przed 17:00.
Nie szyjemy. Sprzedajemy tkaninę i to, co już leży złożone na półce.
Napisz, do czego materiał i ile metrów.
Napisz